Jak magnes

To był długi sezon. Pełen skrajnych emocji z pozytywnym dla nas finałem. Wczorajszy wieczór był jednym z najprzyjemniejszych jakie wspominamy, a pamiętamy wszystkie awanse z udziałem Niebieskich. Wielkie gratulacje!

Mieliśmy okazję wczoraj zobaczyć dawno albo nigdy niewidziane twarze na sektorach, widzieliśmy na trybunie głównej twarze polityków, którzy przy okazji chcieli się ogrzać przy sukcesie, strzelić sobie selfie i przybić piątkę z zarządem. Pojawili się dziennikarze, którzy omijali stanowiska redakcyjne szerokim łukiem przez ostatnie lata.

Z drugiej strony widzieliśmy fanatyków, dla których nieistotny jest przeciwnik, pogoda czy pora roku. Widzieliśmy te same twarze z różnych FC, które mobilizowały się na każdy mecz. Widzieliśmy chłopaków z zagranicznych Fan Clubów, dla których kilometry to tylko liczba. Te dzieciaki z sektora rodzinnego, które pojawiają się każdym szpilu dopingując lepiej niż niejeden starszy od nich kibic. Nie zapominamy o nikim, kto pozostał wierny po kolejnych spadkach.

Szkoda, że tylko sukces przyciąga jak magnes.

Nie próżnujemy, pracujemy

Do druku trafiła trzecia część I tomu „Historii Ruchu Chorzów”. Wydawało nam się, że przy 2 części osiągnęliśmy maksymalny poziom lat, które mogą objąć te części. Jednak dwa wydarzenia zmusiły nas do skrócenia 3 części do okresu: 1934 – 1935. Książka opisuje dwa niezwykłe lata w dziejach klubu, okraszona jest pięknymi fotografiami, rycinami i dokumentami, których w książce znajduje się ponad 300. Cześć 3 opowiada ponadto o początkach gry w Ruchu Ernesta Wilimowskiego, bez wątpienia jednego z najlepszych piłkarzy w historii polskiego futbolu. Ten siedemnastolatek przebojem wdarł się do pierwszego składu mistrzowskiej drużyny oraz reprezentacji, której był najmłodszym debiutantem. „Ezi” szybko zyskał status prawdziwej gwiazdy, o czym świadczyć może gigantycznie zainteresowanie mediów jego osobą.

Innym wydarzeniem, na którym skupia się 3 część to otwarcie nowego stadionu. W archiwach znajdowało się kilkanaście nigdy wcześniej niepublikowanych fotografii, które przedstawimy w najnowszej publikacji.

Premiera planowana jest na 20 kwietnia 2022 roku. Przedsprzedaż rozpocznie się w pierwszych dniach kwietnia w punktach Ruchu Chorzów.

Druga część tuż tuż

U nos w doma zawsze obchodzone było Dzieciątko a nie ruby facet z wielką brodą, ale idąc za trendem fajny dzień szczególnie dla dzieci. Dwa razy geszynki w jednym miesiącu, przyjemne.

My to jednak o tym, co wybrać se pod kristbaum, jest kilka zajefajnych rzeczy w katalogu, który możecie zobaczyć tutaj, ale nasza propozycja jest tylko jedna – druga część zeszłorocznej historii o Ruchu Chorzów, którą w punktach klubowych znajdziecie od 14 grudnia, a w przedsprzedaży możecie kupić od razu – tutaj.

To pozycja obowiązkowa. Każdy kibic musi ją mieć. I zostawcie miejsce na półce, bo do nas, do korekty trafiła część 3 🙂

Nadchodzi cześć 2

Kibic Ruchu musi czuć powody do zadowolenia. W ujęciu globalnym, rzecz prosta – istniejemy, żyjemy i nie dajemy o sobie nikomu zapomnieć. Ilość projektów, akcji inicjowanych przez kibiców jest tak duża, że kibic który na co dzień tym nie żyje może się w tym wszystkim pogubić.

Obok różnych projektów realizowanych przez kibiców są też wydarzenia szczególne dla miłośników historii. Oto nadchodzi jedno z nich. Możemy już oficjalnie poinformować, że 14 grudnia 2021 roku będzie miała premiera książki „Historia Ruchu Chorzów” Tom I. Cześć 2, lata 1930-1933. Autorami drugiej części są: Tomasz Buja, Andrzej Godoj, Piotr Kowalik i Damian Sifczyk.

Będzie co czytać. Ponad 500 stron, ponad 200 zdjęć i grafik. W następnych dniach i tygodniach będziemy informować o szczegółach tej pozycji. O partnerach, przyjaciołach i o procesie powstawania książki. O tym co się zmieniło i o tym, co pozostało.

Ruch w Lublinie

Jeśli zastanawiacie się, kiedy „Niebiescy” pojawili się po raz pierwszy w tym mieście – to spieszymy z odpowiedzią. Było to w 1922 roku, a pierwszym przeciwnikiem była drużyna WKS Lublin. Decyzja o powołaniu klubu wojskowego w Lublinie wynikała z instrukcji o prowadzeniu pracy sportowej w wojsku, wydanej przez Ministra Spraw Wojskowych gen. porucznika Kazimierza Sosnkowskiego.

Mecz odbył się w ramach zmagań rozgrywek o mistrzostwo Polski. W pierwszym spotkaniu w Wielkich Hajdukach Ruch przegrał 1:3, w rewanżu Lublinianie zaprosili do siebie Hajduczan na swój koszt.

23 września 1922 roku obie drużyny stanęły naprzeciw siebie na boisku usytuowanym przy ówczesnej ul. Lipowej 7. Jak informowała prasa lwowska: boisko przedstawiało jedną wielką kałużę błota. Ruch pokonał WKS 3:2 i było to pierwsze zwycięstwo w historii zmagań klubu o mistrzostwo Polski.

Dzień później na tym samym boisku Ruch rozegrał zawody towarzyskie z Lublinianką również wygrywając, tym razem 2:0.

Pierwsza wizyta Ruchu w Lublinie była bardzo przyjemna. Szkoda, że nie zachowały się żadne zdjęcia z tego pobytu, poza ulotką/plakatem, który reklamował te zawody.

Finał Stulatków

Teraz czas na pucharowy deser.

Katowicka „Polonia” w 1930 roku opublikowała listę 116 klubów, które powstały w 1920 roku. Poniżej możecie zobaczyć nazwy klubów, charakterystyczne dla aktywności fizycznej lub nawiązujących do Polski.

Kilka z tych drużyn zdążyło zmieniło jeszcze swoje nazwy, doszły też nowe. A po 1922 zdecydowana większość z nich przestała istnieć. Część z nich nie przetrwało zawieruchy wojennej i komunistycznej. Te kluby, które pozostały na mapie futbolowej stanęły w szranki turnieju zorganizowanego przez Śląski Związek Piłki Nożnej.

W środę 16 czerwca odbędzie się finał „Pucharu 100-lecia Śląskiego Związku Piłki Nożnej”, naprzeciw siebie staną Ruch Chorzów oraz Ruch Radzionków.

Nie umniejszajmy rangi tego wydarzenia. Potraktujmy je prestiżowo. To taki dodatek do awansu w tym sezonie. Drugiej szansy na wygranie tego turnieju nie będziemy mieć. Dla wielu kibiców może to być pierwsza okazja do zobaczenia, jak piłkarze Niebieskich dźwigają puchar do góry…

Wieści z pola boju

Jak donoszą nasze zaufane źródła prace nad kolejną częścią książki o historii Ruchu Chorzów idą pełną parą. Palce palą się od pisania. Autorzy kolejnej części zapowiadają, że historie i zdarzenia z życia niebieskiej drużyny lat 30. to będzie opowieść pełna niespodzianek. Wiemy, że czekacie, ale… obfitość danych z okresu 1930-1939 jest tak duża, że podjęta została decyzja o rozszerzeniu tomu I na kolejne części, bo pominięcie czegokolwiek na potrzeby zmieszczenia się w objętości stron jest bezcelowe. Ile wyjdzie części z tego okresu? Dwie, może trzy. Nie więcej. Może.

Planowo materiał z całego okresu przedwojennego będzie zakończony, jak autorzy uznają, że jest zakończony i gotowy do publikacji. Dlatego jakiekolwiek rozważania dotyczące terminu wydania na dzisiaj nie mają większego sensu.

Czekacie?

Pocztówka z Sellin

Sellin to miejscowość na niemieckiej wyspie Rugia położonej nad Morzem Bałtyckim. Kurort słynie z pięknego mola z domem pomostowym i salą koncertową o długości ponad 500 metrów (z niemieckiego – Seebrücke Sellin). Molo powstało na początku XX wieku. Budynki zostały odrestaurowane w latach 90. Nie naszą rolą jest reklamowanie tego miejsca. A wspominamy o nim z innego powodu.

Jak pewnie pamiętacie w odnalezionych archiwach klubowych znajduje się cała masa różnych artefaktów. Jedną z najcenniejszych pamiątek są kartki pocztowe. Kartki mają niezwykłą wartość historii Ruchu. Piłkarze będąc na wyjazdach przesyłali pozdrowienia do klubu. Tradycją było, że każdy z nich podpisywał się osobiście. Najstarsze kartki pocztowe pochodzą z lat 20. ubiegłego wieku. Kolejne dekady i kartki wysyłane z różnych części Polski i Europy. W sumie zachowało się ich kilka.

Najstarsza kartka pocztowa będąca w archiwum pochodzi z 16 czerwca 1923 roku. Została nadana z Sellin, jej adresatem był Józef Wieczorek, który z Ruchem związany był przez większość swojego życia. Treść kartki jest prywatna, dlatego też nie będziemy jej wam przedstawiać. Czy ta kartka zapoczątkowała tradycję wysyłania pozdrowień do Wielkich Hajduk, a później Chorzowa? Nie mamy pojęcia.

Zdjęcie: Kartka pocztowa z Sellin

Jedno jest pewne – te pocztówki to historia z dużym „R” w środku. Miejmy nadzieję, że kiedyś w niedalekiej przyszłości powstanie muzeum Ruchu, bo to jedyne miejsce na właściwe eksponowanie takich pamiątek.

Litery alfabetu

15 marca 1953 roku zadebiutowało po raz pierwszy trio Alszer, Breiter, Cieślik. Mówiono i pisano o nich A-B-C, od pierwszych liter nazwisk napastników.

Zdjęcie: A-B-C. Od lewej Breiter, Cieślik, Alszer w karykaturze 

Bardziej niż na boisku słynne A-B-C zaistniało w świadomości kibiców Ruchu. Przecież tych trzech napastników w sezonie mistrzowskim w 1953 roku zagrało wspólnie tylko 5 meczów. W kolejnych dwóch sezonach po osiem spotkań. Niewiele. Powodów zakończenia A-B-C należy szukać przede wszystkim w ciągłych kontuzjach Breitera.

Kiedy jednak tercet Alszer – Breiter – Cieślik grał razem był prawdziwym postrachem bramkarzy drużyn przeciwnych. W pięciu meczach sezonu w 1953 roku zdobył wspólnie 14 z 15 bramek, które Ruch wówczas uzyskał. To wówczas ci piłkarze zaskarbili sobie popularność i nadano im przydomek „Trójka A-B-C Ruchu”.

Prasa lubiła skróty, przecież wcześniej używano tych liter dla ataku poznańskiego Lecha (Anioła – Białas – Czapczyk), którzy wspólnie grali w sezonach 1949-1950.

My inne skróty alfabetu widzimy tak:

W-P-W (Wodarz – Peterek – Wilimowski)

F-G-L (Faber – Gasz – Lerch)

F-G-H (Faber – Gomoluch – Herman)

K-M-B (Kopicera – Marx – Benigier)

M-B-M (Małnowicz – Benigier – Mikulski)

S-B-W (Szuster – Bąk – Warzycha)

Nagroda za sznupanie

Sznupanie w piwnicach ma sens, ale umówmy się, że ma to sens wówczas, kiedy dostajemy „cynk”, bez niego kopać mogemy do (bardzo długo)…

W tym wszystkim ważna jest też chęć. Pokazanie, że pamięć o wydarzeniach i ludziach da się uratować od zapomnienia. Czemu o tym wspominamy, bo:

Z wielką przyjemnością informujemy, że książka „Historia Ruchu. Lata 1920-1929. Tom I cz.1” została wybrana książką roku. Dziękujemy czytelnikom za oddane głosy.

Gratuluję wszystkim, którzy w nawet najmniejszym stopniu dołożyli cegiełkę do powstania tej książki. Bez sznupania i chęci nigdy by nie powstała. Gratuluję Andrzejowi, Damianowi i Piotrowi, którzy minuty, godziny, dni, tygodnie, miesiące swojej pracy poświęcili na jej powstanie.

Bo pamiętajcie wszyscy: MY SOM RUCH!