POMIDOR

W pewnym programie telewizyjnym wziął udział były trener Ruchu Chorzów, pan Waldemar Fornalik, obecny szkoleniowiec Piasta Gliwice. Wziął udział w udziwnionej nieco wersji „pomidora”, w której tego sformułowania można użyć tylko raz. W sumie szkoda, że pan trener nie mógł częściej używać słowa pomidor, bo wtedy może nie przechodziło mu przez gardło tak łatwo słowo „tak” lub „nie” w odniesieniu do niektórych pytań. W tych okolicznościach dla niego oczywistych, w sposób oczywisty odpowiedział na dwa pytania:

„Gdybym został w Chorzowie do końca, Ruch nadal grałby w ekstraklasie”?

TAK

„To jak zakończyła się moja misja przy Cichej to największy zawód w mojej dotychczasowej karierze”?

NIE

Chciałoby się nieco zmodyfikować i zadać pytanie zaczynające się od słów – dlaczego. Nie dlaczego uważam, że Ruch nadal grałby w ekstraklasie (nie, bo nie otrzymałby licencji), a dlaczego odszedłem z klubu, żeby to wcielić w życie i się o tym przekonać. Też mógłbym spróbować odpowiedzieć na to pytanie, ale lepiej użyć słowa: POMIDOR

Co do drugiego pytania, to ciekaw jestem jaki to ten największy zawód przypadł w udziale panu Fornalikowi. Przecież za trenerem same sukcesy, medale mistrzostw Polski, zero spadku w trenerskiej karierze, promocja młodych graczy, których wprowadził do dorosłej piłki czy raczej: POMIDOR

Fajna ta zabawa w zadawanie pytań.

Czy uważam, że pan Waldemar Fornalik był najlepszym trenerem w historii Ruchu Chorzów?

POMIDOR

Czy pan Waldemar Fornalik jest współwinny temu, że Ruch Chorzów spadł z ekstraklasy?

POMIDOR

Czy pan Waldemar Fornalik może używać nadal w stosunku do swojej osoby pseudonimu „King”?

POMIDOR

Czy pan Waldemar Fornalik jeszcze kiedyś będzie mistrzem Polski?

POMIDOR

Czy pan Waldemar Fornalik kiedyś wróci do Ruchu Chorzów?

POMIDOR

Czy kibice „Niebieskich” nadal wielbią i szanują pana Waldemara Fornalika?

POMIDOR

Jakim warzywem obrzucają się uczestnicy podczas hiszpańskiego święta Tomatina? I czy jest to POMIDOR?

POMIDOR

Autor: GJ (POMIDOR)

Jak dziecko

Muszę przyznać, że na wczorajszej premierze książki „Niebieskie Majstry” czułem się tak, jak czuje się małe dziecko, które spotyka swojego ulubionego bohatera. Wczoraj tych bohaterów było czterech: Piotr Czaja, Eugeniusz Lerch, Antoni Piechniczek i Krzysztof Warzycha. Cztery legendy Ruchu Chorzów. To było wspaniałe uczucie siedzieć przy nich i słuchać ich opowieści. Myślę, że nie tylko dla mnie, ale również dla wielu osób, które usiadło na widowni Miejskiego Domu Kultury w Chorzowie Batorym. Plan był taki, aby to niebiescy mistrzowie byli gwiazdami wieczoru i sądzę, że tak się właśnie stało.

Podczas panelu były momenty, których nie przewidziałem. Myślę, że Paweł Czado, który świetnie prowadził ten premierowy panel (dzięki Paweł!) też się tego nie spodziewał. Były to chwile niezwykle wzruszające:

Pierwsze, kiedy Piotr Czaja (trzykrotny mistrz Polski w barwach Ruchu 1974, 1975, 1979) podziękował trenerowi Antoniemu Piechniczkowi, że miał możliwość jako trener bramkarzy uczestniczyć w mistrzostwach świata w piłce nożnej.

Drugie, kiedy Krzysztof Warzycha wspominał niezapomnianego trenera Jerzego Wyrobka i kiedy to można było zobaczyć wzruszenie na twarzy Piotra Czai.

I trzecie, kiedy Krzysztof Warzycha również podziękował trenerowi Antoniemu Piechniczkowi, że debiutował u niego i również zakończył reprezentacyjną karierę i to wszystko w odstępie dekady.

Warto było napisać książkę o Ruchu, o piłkarzach, o trenerach i o kibicach tego wspaniałego klubu. Sama książka? Musicie osądzić sami. Możecie ją nabyć w punktach sprzedaży stacjonarnych i internetowych Ruchu Chorzów.

Wczorajsza premiera książki w moim odczuciu to był tylko wstęp do drugiej części wczorajszej uroczystości (czytaj: reakcji kibiców na otaczającą nas bieżącą sytuację). To start stowarzyszenia „Wielki Ruch”, które mam nadzieję – daje szansę na start i lepsze jutro. Jasne, że najlepiej byłoby, aby zamiast kibiców pojawił się szejk, ale bądźmy realistami. Dzisiaj to my jesteśmy nadzieją tego klubu, dzisiaj to tylko kropla, ale kropelka do kropelki…

Autor: Grzegorz Joszko (grzej@historiaruchu.pl)

NM

Ma przyjemny dotyk. Zapach papieru bardzo intensywny. Delikatny połysk stron. Czternaście historii. Każda inna. Powtarzają się tylko bohaterowie.

 

Uff

Niebieskie Majstry

Książka „Niebieskie Majstry” pojawi się już w styczniu. Pomysł na publikację tekstów, które ukazywały się w ramach cyklu o mistrzowskich sezonach Ruchu w formie książki pojawił się niedawno. To nie było planowane. Ta książka to dedykacja dla bardzo bliskiej mi osoby. Dystrybutorem książki będzie klub sportowy Ruch Chorzów. Jej wydanie wspomogła Grupa Kapitałowa Fasing SA., bez pomocy której książka dotarłaby do niewielkiej grupy odbiorców. Oprócz tego bardzo pomogli mi moi przyjaciele z Katowic, Warszawy czy Opola.

Tytuł: „Niebieskie Majstry”

Autor: Grzegorz Joszko

Wydawnictwo: HistoriaRuchu.pl

Informacje wydawnicze: stron 320, papier kredowy, twarda okładka.

Echa Szlaku

Jestem wam winien parę słów na temat „Szlaku Historii Ruchu”. W chwili obecnej jestem w trakcie przygotowania materiałów dla Urzędu Miasta, który jest organizatorem tego przedsięwzięcia. Wyznaczonych zostało ok. 25 punktów szlaku, którym zostały zrobione zdjęcia. Trwa weryfikacja własności budynków, gdzie zaplanowano umieszczenie tablic, które będę wykonane z metalu, a tekst na nich grawerowany w technologii laserowej. Nie będzie żadnej prowizorki. Trwa również tworzenie specyfikacji dotyczącej szlaku elektronicznego. Nie chciałbym pominąć z żadnego z ważnych miejsc dla Ruchu, dlatego jeśli przychodzi wam do głowy jakiś ciekawy pomysł – proszę o kontakt. O dalszych etapach postaram się was informować na bieżąco.

Plany

W kolejce czekają dwa artykuły, szczególnie jeden z nich – rozmowa z córką przedwojennego piłkarza Ruchu – czeka zbyt długo. Przepraszam bardzo, to jednak kwestia czasu, którego tak mi brakuje, żeby zabrać się za napisanie tego tekstu. Ze względu na pracę zawodową, moja aktywność w zakresie historyczno-dziennikarskim w najbliższym czasie będzie bardzo uboga. Ostatnie tygodnie były trudne. Bardzo trudne. Czas nie chciał się wydłużyć nawet trochę.

Autor: Grzegorz Joszko (grzej@historiaruchu.pl)

Tour bleu de Pologne

Ktoś mógłby pomyśleć, że sekcja klubu spod znaku eRki to tylko sukcesy piłkarzy. Kiedyś pisaliśmy o boksie w wydaniu Ruchu, a teraz kilka słów o kolarzach. Oto opowieść o rywalizacji dwóch z nich.

W lecie 1928 roku rozegrano pierwszy Bieg Kolarski dookoła Polski. Na starcie stanęło 71 kolarzy. Najlepszym okazał się Feliks Więcek z Bydgoskiego Klubu Kolarskiego. Tradycja wyścigu była kontynuowana w kolejnych latach. Ponownie została reaktywowana po wojnie. W dniach 13-27 września 1953 roku została rozegrana 10. edycja wyścigu już pod nazwą Tour de Pologne. Rywalizację rozpoczęło 65 kolarzy.

Wyścig zaczynał się od Warszawy, przez Włocławek, Bydgoszcz, Gdańsk, Koszalin, Szczecin, Poznań, Zieloną Górę, Jelenią Górę, Opole, Chorzów, Zakopane, Kielce i kończył się w Warszawie. W sumie do przejechania było 2300 kilometrów.

Pierwsze dwa etapy wygrał urodzony w Chorzowie Henryk Hadasik, na co dzień zawodnik Ruchu (wówczas Unia Chorzów) i założył żółtą koszulkę lidera klasyfikacji generalnej. Utrzymał ją jeszcze podczas 3 etapu. Kolejny wyścig wygrał Mieczysław Wilczewski, który również reprezentował niebieskie barwy Ruchu. Po czwartym etapie jego kolega z drużyny Hadasik stracił przodownictwo na rzecz Wacława Wójcika, zawodnika Legii (wówczas CWKS Warszawa) który był faworytem prasy do wygrania całego wyścigu.

Zdjęcie: Henryk Hadasik

Prasa śląska napisała po czterech wyścigach o Hadasiku: Jest to (…) najpracowitszy kolarz wyścigu, który w każdej sytuacji nie szczędzi sił by wzmocnić tempo czołówki lub uskrzydlić wysiłki kolegów do pogoni za uciekinierami.

Piąty etap wygrał Wilczewski. Szósty etap, który kończył się w Poznaniu ponownie wygrał Hadasik. Na sześć etapów aż pięć wygrali zawodnicy Ruchu, ale liderem ciągle był Wójcik. Od 7 etapu żółtą koszulkę założył Wilczewski. I nie oddał jej już do końca Tour de Pologne.

Niestety Henryk Hadasik złapał gumę na trasie 7 etapu i stracił on sporo minut do swojego klubowego kolegi, co spowodowało, że strata na tym etapie była już nie do obrobienia. Ostatecznie Hadasik zajął na koniec wyścigu 8 miejsce w klasyfikacji generalnej. Jednak najważniejszy etap dla obu chorzowskich kolarzy miał się dopiero odbyć.

24 września 1953 roku kolarze wyjechali z Opola na liczący 165 kilometrów dziesiąty etap, który kończył się na torze stadionu Ruchu w Chorzowie. Trasa był dość prosta, poza ponad kilometrowym wzniesieniem przed Łaziskami. Od początku wyścigu uformowała się kilkuosobowa grupa, w której prym wiódł Wiśniewski z Wawelu (wówczas OWKS Kraków), który dwukrotnie miał jednak defekt na trasie. Przed Katowicami grupa uciekinierów liczyła czterech kolarzy: Wójcik i Królak z Legii oraz Hadasik i Wilczewski z Ruchu. Na chorzowski stadion o godzinie 16:30 wjechała trójka kolarzy, ale o pierwsze miejsce walka toczyła się już tylko pomiędzy Hadasikiem i Wilczewskim. Obu bardzo zależało aby wygrać na swoim terenie. O centymetry wygrał Hadasik i to on przed tysiącami kibiców Ruchu zgromadzonych na widowni chorzowskiego stadionu mógł unieść ręce w geście tryumfu. Wielkie brawa otrzymał również Wilczewski oraz pechowiec Wiśniewski, który ostatnie 300 metrów przebiegł z rowerem na ramieniu.

Zdjęcie: finisz na boisku Ruchu (po prawej Hadasik)

Zdjęcie: Henryk Hadasik odbiera kwiaty po zwycięstwie na stadionie Ruchu

Mieczysław Wilczewski na ostatnich trzech etapach nie dał sobie wydrzeć żółtej koszulki lidera i wygrał 10. edycję wyścigu Tour de Pologne. Prasa o nim napisała: Tak jak swą świetną jazdą Mieczysław Wilczewski wywołał wiele radości wśród niezliczonych dziesiątków tysięcy miłośników kolarstwa, tak nieopanowanymi odruchami na ostatnich etapach przysporzył szczerym swoim zwolennikom sporo kłopotu (…) Przykro jest mówić o tych sprawach (…) dotyczą one zagadnień wychowania sportowców i Wilczewski jest właśnie zawodnikiem potrzebującym troskliwej opieki wychowawczej, a jednym z pierwszych zadań kierownictwa naszego kolarstwa jest właśnie otoczenie go taką troskliwą i koniecznie pełną życzliwości opieką (…)

Zdjęcie: Zwycięzca 10. edycji TdP – Mieczysław Wilczewski

Wilczewski był człowiekiem, który nie akceptował propagandy komunistycznej, często wyrażał na ten temat swoją opinię, ponadto wiedział, że sukces i pieniądze tkwią w zawodowym kolarstwie, co dla ówczesnej władzy było nie do zaakceptowania. W latach 70. Wilczewski wyemigrował do Stanów Zjednoczonych i tam pozostał do końca życia.

Tradycje kolarstwa w Ruchu były kontynuowane do początku lat 90, ale takiej niebieskiej dominacji jak w wyścigu w 1953 roku nie było już nigdy w tej dyscyplinie sportu. Tour de Pologne na długie lata opuścił Chorzów i powrócił na lotną premię w 2015 roku.

Autor: Grzegorz Joszko

Wolne strony

Na początek podziękowania. Wygraliśmy głosowanie z budżetu obywatelskiego dzięki zaangażowaniu wielu osób, przyjaciół, rodziny, kibiców, znajomych i chorzowskiego klubu. Dziękujemy Wam wszystkim i każdemu z osobna. O postępach w realizacji będziemy was informować na bieżąco.

Jak wspominaliśmy wcześniej to dopiero mały kroczek, który uczyniliśmy dla propagowania historii Ruchu. Następny jeszcze w tym roku. Będzie to książka o zdobyciu 14 tytułów mistrza Polski. Sezon po sezonie opowiemy o ludziach, którzy przyczynili się do każdego mistrzowskiego lauru.

W książce zostało nam kilka wolnych stron dla reklamodawców. Jeśli wasze firmy chciałyby zamieścić w książce swoją reklamę, prosimy o kontakt mailowy: grzej@historiaruchu.pl

Książka powinna pojawić się w drugiej połowie grudnia. Pod choinkę.

Autor: Grzegorz Joszko

Głosowanie

Tak sobie pomyśleliśmy, że Budżet Obywatelski to taka fajna inicjatywa mieszkańców, żeby coś przygotować, coś odnowić czy coś zbudować.

Tak sobie pomyśleliśmy, że fajnie byłoby w Chorzowie zrobić szlak historii Ruchu Chorzów i zaczerpnąć trochę z tego budżetu. Ustawić plansze informacyjne w mieście aby uzmysłowić mieszkańcom, że to miasto żyje piłką nożną w niebieskich barwach. Okrasić to wszystko wirtualnym spacerem jakby się komuś nie chciało chodzić.

Od zeszłego tygodnia trwa głosowanie na najlepsze wnioski (tutaj możecie sprawdzić wyniki) i szanując inne projekty czujemy się tak jakby spadł na nas worek cementu z czwartego piętra. Otóż mimo zakrojonej akcji informacyjnej przegrywamy z muralem. Nie czujemy żalu, tylko zdziwienie.

Dziękujemy wszystkim, którzy głosowali. Dziękujemy wszystkim, którzy nas wspierali i będą jeszcze wspierać. Głosowanie trwa jeszcze do 27 października, możecie głosować całymi rodzinami. Tutaj jest link go głosowania.

Poniższe zdjęcia przedstawiają dwa budynki, które kipią przedwojenną historią Ruchu. Chcecie wiedzieć jaką?

Szlak historii Ruchu Chorzów

Intencją naszego portalu historiaruchu.pl jest propagowanie historii Ruchu Chorzów na wielu płaszczyznach m.in. aby pamiętać o tym, że historia miasta, to historia klubu. I z tej okazji kilka słów o wniosku, który złożyliśmy w ramach Budżetu Obywatelskiego.

Budżet Obywatelski to sposób planowania oraz konsultowania zadań finansowanych ze środków publicznych, a realizowanych przez Urząd Miasta lub podległe mu jednostki. Jego cechą charakterystyczną jest to, że mieszkańcy tworzą, zgłaszają i wybierają w głosowaniu projekty związane z funkcjonowaniem swojej dzielnicy lub miasta.

Wniosek „Historia Ruchu Chorzów – tablice informacyjne oraz strona z wirtualnym spacerem” został pozytywnie zatwierdzony przez komisję ds. opracowania propozycji zadań realizowanych w ramach 5. edycji Budżetu Obywatelskiego Chorzowa w ramach działania społecznego.

Intencją wniosku jest uświadomienie i szerzenie historii Ruchu Chorzów wśród mieszkańców, i osób odwiedzających miasto poprzez ustawienie tablic informacyjnych z najważniejszymi wydarzeniami, miejscami czy osobami, które miały związek z historią Niebieskich. Tablice staną w miejscach, gdzie odbył się pierwszy mecz, gdzie miała miejsce pierwsza siedziba itd. dodatkowo powstanie strona internetowa pozwalająca wirtualnie obejrzeć te miejsca.

Głosowanie potrwa od 16 do 27 października 2017 roku.

Punkty do głosowania:

Urząd Miasta Chorzów, ul. Rynek 1

Biblioteka Miejska:

Centralna Wypożyczalnia ul. J. Sobieskiego 8

Filia nr 1 ul. Główna 21

Filia nr 2 ul. Ryszki 11/13

Filia nr 3 ul. Kasprowicza 2

Filia nr 4 pl. Waryńskiego 4

Filia nr 5 pl. Mickiewicza 4

Filia nr 6 ul. Hankego 6

Filia nr 9 ul. Prusa 7

Filia nr 14 ul. Opolska 4

Filia nr 18 ul. Gwarecka 4

Filia nr 19 ul. Kilińskiego 2

Wyciąg z Regulaminu Budżetu Obywatelskiego (paragraf 6):

  1. Głosowanie na propozycje zadań w ramach Budżetu Obywatelskiego Chorzowa następuje wyłącznie przez formularz elektroniczny dostępny na stronie bo.chorzow.eu.
  2. W ramach Budżetu Obywatelskiego Chorzowa głosować mogą osoby, które: a. są zameldowane na terenie miasta Chorzowa – weryfikacja na podstawie nr PESEL i nazwiska panieńskiego matki, b. są niezameldowane, ale mieszkają, pracują lub uczą się na terenie Miasta Chorzowa. Osoby te mogą zagłosować po weryfikacji w Urzędzie Miasta.
  3. Każdy głosujący ma do dyspozycji 5 punktów na zadanie inwestycyjne i 5 na zadanie społeczne, aż do wyczerpania puli dostępnych punktów.
  4. Głosy będzie można oddać na publicznie dostępnych komputerach zlokalizowanych w filiach biblioteki miejskiej i w urzędzie miasta. Lista punktów zostanie umieszczona w załączniku nr 3 – Punkty do głosowania
  5. Elementem weryfikacji oddanych głosów będzie podanie kodu wysłanego sms-em. Jedyne miejsce, gdzie weryfikacja kodem sms nie będzie obowiązywać to punkt do głosowania w urzędzie miasta.
  6. Głosy oddane po upływie określonego terminu nie będą rozpatrywane.

Mobilizacja? Motywacja? Potencjał?

Czy jeszcze coś musimy dodać?

Przekazujcie dalej!

Autor: Grzegorz Joszko

Ruch w Siedlcach

Rok 1932 obfitował w różne wydarzenia, których konsekwencje były odczuwalne w następnych latach np. pewien Austriak z krótkim wąsikiem otrzymał niemieckie obywatelstwo, Japończycy naparzali wszystkim jak leci, książę Szwecji poślubił swoją kuzynkę, Polacy zawarli pakt o nieagresji z ZSRR, strajkowali górnicy i rolnicy, a jeden z najsłynniejszych polskich przedwojennych lekkoatletów Janusz Kusociński ustanowił rekord Polski w biegu na 1500 m wynikiem 3:54,0 s. na pięknym i nowoczesnym obiekcie w Królewskiej Hucie (dzisiaj w Chorzowie stoi tam market).

Grała również liga.

W rozgrywkach ligowych w sezonie 1932 występował beniaminek Wojskowy Klub Sportowy 22. pułku piechoty Siedlce, który w barażach do ligi pokonał mi.n. Naprzód Lipiny. WKS Siedlce przyjechał do Wielkich Hajduk w ramach 5 kolejki ligowej. Kibice Niebieskich ciekawi beniaminka zjawili się na stadionie w liczbie ponad 4 tysięcy. Sympatyków spod znaku eRki w pierwszych 45 minutach spotkał spory zawód, Ruch przegrywał 2:1 i grając bez Teodora Peterka miał w ataku lukę, której nie był w stanie żaden z rezerwowych wypełnić. Słupki, poprzeczki, bramkarz – nie udało się zmienić wyniku z pierwszej połowy. Porażka. Prasa napisała:

Sympatje widzów były całkowicie po stronie Ruchu, który niesłusznie i niesprawiedliwie oddał gościom dwa punkty. 22 p.p. zwycięstwo swe uważać musi za wyjątkowo szczęśliwe (…) 22 p.p Siedlce niepotrzebną swą ostrą grą stracił sympatję całej publiczności, zwłaszcza liczne faule i głośne rozmowy tych graczy nie powinny mieć miejsca (…)

Kibice nie byli zadowoleni z porażki oraz z faktu, że zawodnicy WKS-u zachowywali się prowokacyjnie. Na reakcję nie trzeba było długo czekać. Prasa napisała:

Podniecony tłum po zawodach wtargnął na boisko, a jakieś indywiduum znieważyło go (sędziego Arczyńskiego – przyp.autora) nawet czynnie. Dopiero interwencja policji, która aresztowała napastnika, położyła kres temu niepożądanemu zajściu.

Rewanż odbył się kilka miesięcy później 9 października 1932 roku. Ruch ponownie osłabiony brakiem Peterka, ale również Urbana i Badury, czyli wówczas podstawowych zawodników drużyny przyjechał aby odkuć się za porażkę u siebie. Pech opuścił drużynę Niebieskich i został przekazany Wojskowym, którzy nie strzelili karnego, nie trafili do pustej bramki, obijali słupki i poprzeczki.

Ruch miał w bramce Edwarda Kurka, wspaniałego bramkarza, który popisywał świetnymi interwencjami, a w ataku Alfreda Gwoździa (lub Gwosdzia). Napastnik ten w 18 minucie strzelił bramkę ustalając końcowy wynik meczu na 1:0 dla Ruchu. Prasa napisała:

Ostatnie chwile należą bezsprzecznie do gospodarzy. Ruch jednak ostro odpiera ataki, a nawet przechodzi do gry faul na czem najbardziej ucierpiał Świętosławski, którego zniesiono z boiska (…)

Za porażkę kibice Wojskowych obarczają sędziego i graczy Ruchu, na których posypały się z trybun kamienie. Kibice wtargnęli na boisko i otoczyli sędziego, którego od pobicia uratowała policja. Do ataku na Hajduczan podburzał niedawno kontuzjowany Świętosławski, zawodnik drużyny z Siedlec. Kibice WKS zablokowali wyjście z boiska i znowu policja musiała rozgonić wojskowe towarzystwo. Kiedy graczom Ruchu udało się w końcu wyjść ze stadionu, dorożki, które miały ich odwieźć do hotelu znowu zostały obrzucone gradem kamieni. Dorożkarze uciekli w popłochu. Piłkarze Ruchu obawiając się o swoje życie schronili się w pobliskim domu. Działacze 22.p.p. wezwali dodatkowe posiłki policji. W końcu Hajduczanie mogli się udać do swojego hotelu, a później w drogę powrotną pociągiem do domu. Atrakcji moc. Ważne, że z happy endem.

W okresie przedwojennym drużyna Ruchu jeszcze raz zawitała do Siedlec i ponownie wygrała tam w stosunku 5:3.

Dzisiaj kolejna wizyta. Czas przekazać pecha i wygrać…

Autor:

Jak to było z tym tłitem

Krótka opowieść, jak to było z tym twittem:

Założyć bloga o Ruchu – ☑

Sprawdzić jakie archiwa ma klub – ☑

Sprawdzić, co kryją zasoby biblioteczne – ☑

Szukać ciekawostek na chybił trafił (kompletnie nie trafiony pomysł) – ☑

Sznupać, sznupać po bibliotekach – ☑

Usystematyzować zbieractwo, pozakładać katalogi rocznikowo – ☑

Odwiedzać rodziny przedwojennych piłkarzy – ☑

Pamiętać aby najciekawszych historii nie publikować na TT i na blogu – ☑

Zacząć odwiedzać sądy, muzea, kościoły, szpitale, urzędy – ☑

Założyć swoją stronę – ☑

Znaleźć współtwórców – ☑

Pomyśleć o wydaniu książki – ☑

Ciągle sznupać, sznupać po bibliotekach (to nie ma końca) – ☑

Obserwować spadek i upadek klubu – ☑

Odłożyć wszystko w cholerę – ☑

Zostać natchnięty *) -☑

Podjąć kluczowe decyzje – ☑

Czas wrócić do pisania – ☑

Opublikować wszystko za darmo w formie przystępnej dla wszystkich – ☐

3 lata wolnych chwil, bo przecież prowadzę własną firmę i mam dwójkę szkolnych dzieci. To zbieranie nigdy nie było robione dla siebie, kasy czy poklasku. Wystarczy być kibicem Niebieskich, ktoś może powiedzieć, że to niewiele. Nie, to znaczy wszystko.

Nie będzie żadnych deklaracji czasowych, co do ostatniego punktu, ale ten moment się zbliża, bo choć cierpliwość jest gorzka, to jej owoc ma słodki smak..

*) Jedna z osób, z którą rozmawiałem powiedziała mi tak:

„Nie ma Pan pojęcia jak się cieszę, że jeszcze dzisiaj jest ktoś, kogo to wszystko o Ruchu interesuje”