Wszystkie wpisy, których autorem jest Michal

110 ROCZNICA URODZIN WÓJTA Z RUDY!

Był prawdziwym prekursorem spośród rudzkich piłkarzy. Jako pierwszy urodzony w Rudzie Śląskiej zawodnik został mistrzem Polski w piłce nożnej i czynił to aż pięciokrotnie. Jako pierwszy zawodnik z Rudy Śląskiej zadebiutował w reprezentacji Polski i jako pierwszy pojechał na mistrzostwa świata we Francji w 1938. Jego wspaniale rozwijającą się karierę przerwał wybuch II wojny światowej. Sytuacja geopolityczna po jej zakończeniu i rzekome zainteresowanie Urzędu Bezpieczeństwa jego osobą sprawiły, że nie dane mu było już powrócić do kraju. Był bardzo skromnym człowiekiem, wiódł spokojne życie nie chwaląc się swoimi przedwojennymi sukcesami sportowymi i do emerytury pracował w swoim wyuczonym zawodzie jako fryzjer. Zapraszam do przeczytania krótkiej historii jednego z najlepszych piłkarzy w historii naszego Klubu.

Archiwum WR

Urodził się 110 lat temu w Rudzie Śląskiej. Edmund Giemza – bo o nim mowa – to jeden z najbardziej utytułowanych zawodników w historii Ruchu!  Wychowywał się i dorastał w kolonii robotniczej Carl-Emanuel w części, która  została zburzona na potrzeby budowy Drogowej Trasy Średnicowej. Był wychowankiem nieistniejącego już B-klasowego klubu Naprzód Ruda, który podobnie jak Ruch został założony w 1920 roku. Prezesem Naprzodu był Franciszek Giemza, być może krewny Edmunda, który musiał dostrzec ogromny potencjał, który drzemał w młodym zawodniku. Wieści o jego talencie szybko dotarły do działaczy borykającego się wtedy z brakami kadrowymi Ruchu Wielkie Hajduki i w 1932 roku Giemza został zawodnikiem „Niebieskich”. Po raz pierwszy w zespole Ruchu wystąpił w sparingowym spotkaniu z Hakoachem Będzin, które „Niebiescy” zremisowali 1-1 po bramce Giemzy. Jego ligowy debiut przypadł na spotkanie z krakowską Wisłą (18-09-32) i choć we wcześniejszych meczach towarzyskich imponował skutecznością, to na pierwsze gole czekał aż do inauguracyjnego spotkania w sezonie 1933, gdzie zaliczył 4 trafienia przeciwko Garbarni, zostając ostatecznie z 15 bramkami najlepszym strzelcem Ruchu w jego pierwszym mistrzowskim sezonie! W kolejnych latach, „Wójt” lub „Bamber”, bo takie boiskowe pseudonimy nosił nasz dzisiejszy bohater, dokładał kolejne tytuły mistrzowskie rozgrywając ostatecznie 125 spotkań, zdobywając 34 gole. Początkowo grywał w ataku, później został przekwalifikowany na obrońcę. Dobre występy w lidze zaowocowały powołaniami do reprezentacji Śląska i Polski. Z orłem na piersi debiutował 4 czerwca 1933 roku w spotkaniu z Belgią (0-1), a ostatni występ zaliczył w słynnym spotkaniu przeciwko Węgrom w Warszawie (4-2) zaledwie 5 dni przed wybuchem wojny. Był członkiem kadry, która w 1938 roku pojechała na mistrzostwa świata we Francji, jednak w pamiętnym meczu z Brazylia nie zagrał. Piękną kartę zapisał również w reprezentacji Śląska, gdzie do historii przeszedł jego występ przeciwko reprezentacji Śląska niemieckiego, w którym „Wójt” zdobył trzy gole, a wynik spotkania brzmiał 9-1[1]. Komplementom jego występu nie było końca. W napadzie bohaterem dnia stał się Giemza, jego wspaniałe bomby oklaskiwane były z zachwytem[2]. – pisało „Siedem groszy”. Z kolei „Przegląd Sportowy” donosił: Najlepszą formacją drużyny polskiej był atak, który funkcjonował naprawdę świetnie. Rej wodził tutaj Giemza, który siał w zespole niemieckim istny popłoch[3].

Ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego

Po wybuchu wojny Giemza pozostał na Śląsku, gdzie od końca 1939 roku występował w Bismarckhütter Sport Vereinigung. Następnie zaczął grać w Reichsbahn Morgenroth – klubie kolejowym z dzisiejszego Chebzia. W styczniu 1942 roku został powołany do Wehrmachtu i na Górny Śląsk przyjeżdżał jedynie na krótkie urlopy, w czasie których gościnnie występował w lokalnych drużynach. Ostatnia taka wizyta miała miejsce w 1944 roku. W trakcie wojny Giemza służył na terenie okupowanej Francji. Ewald Cebula wspominał, że na zajęciach teoretycznych Giemza nie udzielał odpowiedzi na zadawane mu pytania, lecz pod nosem mruczał: „I tak, ch…, tej wojny nie wygracie”. Już po wylądowaniu aliantów w Normandii zdezerterował i dzięki pomocy francuskiej partyzantki mógł zaciągnąć się do II Korpusu Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. Po zakończeniu wojny Giemza pozostał w Anglii, i osiedlił się w niewielkiej miejscowości Chinnor. Ponownie się ożenił (z pierwszą żoną rozwiódł się prawdopodobnie z powodu jej niemieckich sympatii) i do emerytury pracował w zakładzie fryzjerskim w High Wycombe w hrabstwie Buckinghamshire. Zmarł 20 września 1994 roku w Chinnor. W 2020 roku z inicjatywy  Stowarzyszenia NRŚL, mieszkający na stałe na Wyspach Brytyjskich kibice Ruchu odnaleźli grób Edmunda Giemzy, a także udało im się nawiązać kontakt jego rodziną. Byli oni bardzo zaskoczeni faktem, że ich krewny był utytułowanym sportowcem w swojej ojczyźnie. Potwierdzeniem tego faktu są słowa samego „Wójta” wypowiedziane w jednym z wywiadów: Nie mam wielkich aspiracyj życiowych, jestem Ślązakiem, a Pan wie, że my zadowalamy się często zwykłą kromką chleba. Jesteśmy twardzi jak nasza stal, wierni raz obranym barwom — i to jest naszą życiową satysfakcją[4].

Ze zbiorów FC Blue England

Zrzeszeni w fan clubie Blue England kibice objęli swoją kuratelą miejsce pochówku sportowca, a Giemza został patronem dla Blue England, podobnie jak Wilimowski dla FC Deutschland.

W kwietniu tego roku przedstawiciele Stowarzyszenia NRŚL złożyli na ręce ówczesnego Wiceprezydenta, a obecnie Prezydenta Miasta Ruda Śląska Pana Michała Pierończyka wniosek o nadanie jednej z ulic w Rudzie Śląskiej imienia Edmunda Giemzy. Obecnie oczekujemy na „zwolnienie” nazwy którejś z ulic, byśmy mogli wspólnie uhonorować tego wybitnego sportowca i legendę polskiej piłki nożnej.

Tekst powstał na podstawie materiałów źródłowych WR, a także książki „Historia Ruchu Chorzów” Tom I Cześć II i III.

[1] Co do wyniku spotkania są pewne rozbieżności, gdyż np. „Przegląd Sportowy” podaje wynik 8-1, z kolei „Siedem groszy” wskazuje rezultat 10-1.

[2] Siedem Groszy Nr 240, str. 6, 2 września 1935 roku

[3] Przegląd Sportowy, Nr 93, str. 4, 2 września 1935 roku

[4] Śląski Kurjer Poranny Nr 278, str. 7, 10 listopada 1935 roku

URODZINY „BULIKA”

(…) Pełne trybuny, atmosfera wielkiego meczu – słowem było to znów widowisko godne wielkich derbów Śląska. Po serii ligowych remisów, dwa punkty i prestiż przypadł Ruchowi. Reżyserem i dyrygentem gry niebieskich był tego dnia Bronisław Bula. On podjął ciężar odpowiedzialności za losy spotkania i dzięki jego grze, pełnej fantazji, polotu i co najważniejsze skuteczności, Ruch już w czwartej minucie objął prowadzenie. Akcja była tak szybka, że trudno było uchwycić jej przebieg. Po podaniu Joachima Marxa z prawej strony, Bula idealnie wyskoczył do piłki i przelobował Andrzeja Fischera. (…) Gwiazda Buli jaśniała potem już pełnym blaskiem, on narzucał grze niebieskich tempo. Pełnymi finezji podaniami raz po raz puszczał w bój kolegów, sam nie rezygnując z każdej próby szturmowania przedpola zabrzan. W 17 minucie Ruch przeprowadził jedną z najpiękniejszych akcji meczu. Trzykrotna wymiana piłki między Maszczykiem, Marxem i Bulą, przepiękny strzał wspaniale obroniony przez Fischera i owacja na trybunach dla strzelca i bramkarza.

Sport, str. 2, Katowice 7 kwietnia 1975r.

To fragment relacji z derbowego spotkania Ruchu z Górnikiem, które odbyło się 6 kwietnia 1975 roku w Chorzowie, w którym nasz dzisiejszy solenizanta popisał się hat trickiem, a prowadzony przez niego na boisku Ruch zwyciężył 3-1! Był to jeden z dwóch ligowych hat tricków na koncie tego filigranowego zawodnika, który na świat przyszedł dokładnie 76 lat temu w Kochłowicach. Tam również spędził pierwsze lata swojego życia mieszkając przy ulicy Studziennej (obecnie Mazowiecka). Pierwsze piłkarskie kroki stawiał w chorzowskim Starcie, który w wyniku fuzji został wchłonięty przez Ruch. W nowym klubie szybko piął się po szczeblach kariery, zdobywając po drodze tytuł mistrza Polski juniorów (1965) i stając się jednym z najlepszych piłkarzy w historii naszego Klubu. W jego dorobku są trzy mistrzostwa Polski (1968, 74 i 75) oraz Puchar Polski (1974). Na jego koncie 399 spotkań z eRką na piersi (choć sam zainteresowany twierdzi, że było ich 401) i 110 goli. Rekordzista pod względem liczby występów i goli w europejskich pucharach. Reprezentant Polski (26-5). Genialny technik, którego umiejętności gry kombinacyjnej wzbudzały zachwyt w całej Europie!

W czerwcu tego roku nasza delegacja miała przyjemność odwiedzić Pana Bronisława w jego domu we Francji przy okazji nagrywając kolejny odcinek cyklu „Poznaj Niebieską Legendę”. Było to bardzo fascynujące i pełne wrażeń spotkanie, podczas którego widać było, że mimo iż Pana Bronisława dzielą od Chorzowa setki kilometrów, to jednak ciągle żyje Ruchem i tym co się wokół niego dzieje!

Z okazji urodzin składamy mu najserdeczniejsze życzenia zdrowia, szczęścia i wszelkiej pomyślności! Głęboko ufamy, że jeżeli zdrowie pozwoli, będziemy mogli gościć jeszcze go na stadionie przy ulicy Cichej i wspólnie cieszyć się z sukcesów naszego ukochanego Ruchu! Wszystkiego dobRego Panie Bronisławie!

Kulisy wyjazdu do Francji: