Wszystkie wpisy, których autorem jest Semper Fidelis

Finał Stulatków

Teraz czas na pucharowy deser.

Katowicka „Polonia” w 1930 roku opublikowała listę 116 klubów, które powstały w 1920 roku. Poniżej możecie zobaczyć nazwy klubów, charakterystyczne dla aktywności fizycznej lub nawiązujących do Polski.

Kilka z tych drużyn zdążyło zmieniło jeszcze swoje nazwy, doszły też nowe. A po 1922 zdecydowana większość z nich przestała istnieć. Część z nich nie przetrwało zawieruchy wojennej i komunistycznej. Te kluby, które pozostały na mapie futbolowej stanęły w szranki turnieju zorganizowanego przez Śląski Związek Piłki Nożnej.

W środę 16 czerwca odbędzie się finał „Pucharu 100-lecia Śląskiego Związku Piłki Nożnej”, naprzeciw siebie staną Ruch Chorzów oraz Ruch Radzionków.

Nie umniejszajmy rangi tego wydarzenia. Potraktujmy je prestiżowo. To taki dodatek do awansu w tym sezonie. Drugiej szansy na wygranie tego turnieju nie będziemy mieć. Dla wielu kibiców może to być pierwsza okazja do zobaczenia, jak piłkarze Niebieskich dźwigają puchar do góry…

Wieści z pola boju

Jak donoszą nasze zaufane źródła prace nad kolejną częścią książki o historii Ruchu Chorzów idą pełną parą. Palce palą się od pisania. Autorzy kolejnej części zapowiadają, że historie i zdarzenia z życia niebieskiej drużyny lat 30. to będzie opowieść pełna niespodzianek. Wiemy, że czekacie, ale… obfitość danych z okresu 1930-1939 jest tak duża, że podjęta została decyzja o rozszerzeniu tomu I na kolejne części, bo pominięcie czegokolwiek na potrzeby zmieszczenia się w objętości stron jest bezcelowe. Ile wyjdzie części z tego okresu? Dwie, może trzy. Nie więcej. Może.

Planowo materiał z całego okresu przedwojennego będzie zakończony, jak autorzy uznają, że jest zakończony i gotowy do publikacji. Dlatego jakiekolwiek rozważania dotyczące terminu wydania na dzisiaj nie mają większego sensu.

Czekacie?

Gratulacje, ale

Dla piłkarzy Ruchu zakończyła się bardzo długa runda, gdzie dotarli do finału „stulatków”, finału regionalnych rozgrywek pucharu Polski oraz zajmują pierwsze miejsce w tabeli 3 ligi.

Fajnie. Bardzo udany okres. Najlepszy od kilku lat nawet na tym poziomie rozgrywkowym. I z tego naprawdę należy się cieszyć. Bez hurra optymizmu, ale z powodami do zadowolenia.

I oczywiście możemy pomarudzić, że tak naprawdę piłkarze niczego jeszcze nie osiągnęli, że w tabelce meczów z drużynami top 5, są ostatni. Trzy ostatnie mecze w ich wykonaniu były tak po ludzku nie do oglądania. I co z tego? Jest nam obojętne czy będą wygrywać 7:1 czy 1:0. W tym wszystkim nie liczą się żadne statystyki. Liczy się tylko jedna rzecz – awans.

Tym, co porównują obecną passę zwycięstw do serii trenerów Wyrobka czy Vicana, albo tym co mecz z rezerwami nazywają derbami proponujemy kąpiel w lodowatej wodzie, czas ochłonąć.

Gratulacje, ale.. jeszcze wszystko przed Wami. 50% wykonane. Do zobaczenia wiosną! Tak trzymać i zrobić drugie 50%.

Foto: Kosmodron

 

Autor: Semper Fidelis

Paradoksalny efekt poprawy pamięci

Reminiscencja

W psychologii nieświadome wspomnienie, refleksja; paradoksalny efekt poprawy pamięci po upływie pewnego czasu od ostatniej próby zapamiętania. Istota tego zjawiska polega na tym, że ludzie po przekroczeniu pięćdziesiątego roku życia lepiej pamiętają zjawiska z okresu, kiedy mieli od 10 do 30 lat (za Wikipedią).

Mieliśmy okazję zwiedzić wszystkie miejsca na stadionie Ruchu, od jedynki do trybuny głównej. Obecny sezon rozpoczęliśmy na trybunie głównej, wczoraj miało to nawet sens, bo takiej ilości wody lecącej z nieba w trakcie meczu już dawno nie widzieliśmy.

Deszcz pada, pełne sektory, dzieci przemoczone. A nad boiskiem roznosi się pieśń o tym, jak cała Polska się buduje.. W ciągu dekady nawet ta piosenka zdążyła się zdezaktualizować, bo prawie cała Polska zdążyła się już zbudować, a My ciągle moknemy jak te ci*le..

Wczoraj, mimo że nie przekroczyliśmy jeszcze pięćdziesiątego roku życia, to mieliśmy istny paradoksalny efekt poprawy pamięci. Po pierwsze primo – obraz ociekających wodą kibiców biegnących zająć swoje miejsce na sektorze zasługują na ogromny szacunek. Po drugie wciąż primo, kiedyś była taka tradycja na trybunie głównej, która niestety przestała ostatnio funkcjonować. Kibice na trybunie głównej tupali nogami, tak że trybuna trzęsła się w posadach, a piłkarze gości czekający na wejście na murawę trzęśli nogami. Czas wrócić do tej tradycji, bo to, że do hymnu się wstaje a nie siedzi, to raczej kwestia dobrych manier a nie pamięci…Po trzecie cały czas primo, a to już naprawdę głęboko musieliśmy sięgnąć do szuflad pamięci, została otwarta w dniu meczowym kawiarenka. Powrót kawiarenki? 10/10!

Autor: Semper Fidelis

PS. Jeśli ktoś sądzi, że awans uzyskuje się po 4 kolejkach, to wczoraj deszcz ochłodził niektóre gorące głowy. Jeszcze nikt na fejsie czy innym czymś nie wygrał szpilu..

Cienie i blaski – plusy i minusy. Ruch po 270 dniach

270 dni to najdłuższa przerwa w historii meczów ligowych rozgrywanych na stadionie Ruchu. Tylko 4400 widzów mogło zobaczyć to spotkanie i licznik biletów zatrzymał się na tej liczbie. Wszyscy spragnieni adrenaliny meczowej odliczali dni do tego spotkania. Kibice, aby znowu ryknąć Ruuch oraz pracownicy, aby zainaugurować mogły zmiany poczynione w ostatnich tygodniach.

Blask meczu to nowo otwarte po raz pierwszy w historii skyboxy i trzeba przyznać, że pomysł sprawdził się w 100%. Coś czujemy, że miejsce to będzie cały czas zajęte.

Plus meczu to catering, piwo i program meczowy w postaci nowego wydania „Niebieskiej eRki”, która jak za starych dawnych czasów ma w sobie tzw. „skarb kibica”. Dzisiaj, gdy sięgamy po takie opracowanie z lat 60 czy 70 to pozwalają one na identyfikację piłkarzy, których nie widzieliśmy na boiskach. Na plus zdecydowanie wynik meczu, piękne bramki i 3 punkty. W wielu spotkaniach będą się liczyć tylko punkty, punkty, punkty..

Co jeszcze w plusach? Na pewno powrót fany „Ultras Boys”, nowe dedykowane stroje meczowe, zastrzeżenie numeru 12 dla kibiców Ruchu.

Cieniem jest fakt, że to wszystko odbywało się na wysłużonym już stadionie Niebieskich, bo wiadomo, że ciągle dokonywane są próby wypudrowania stadionu, który został zbudowany w 1935 roku i dopóki to się nie zmieni to jeszcze przez długi okres czasu będziemy skazani na to, co mamy..

Minus? Ach Ci sędziowie, którzy nie zauważyli podania obrońcy Warty do swojego bramkarza, chyba oślepiło ich słońce, które akurat zaszło.

 

Autor: Semper Fidelis