Wszystkie wpisy, których autorem jest Grzej

4 część Historii Ruchu

Kibice, przyjaciele, czytelnicy!

Śpieszymy z odpowiedzią na Wasze pytania dotyczące wydania 4 części I tomu „Historii Ruchu”. Ze względu na zakres prac jesteśmy zmuszeni przesunąć premierę na II kwartał 2023 roku. Będzie to najbardziej rozbudowana część ze wszystkich, które czytaliście do tej pory i która zarazem zakończy złoty okres lat 30.

Pomnik Cieślika

Dzisiaj w samo południe byliśmy obecni na Stadionie Śląskim w Chorzowie, gdzie uroczyście odsłonięto pomnik Legendy Ruchu, Gerarda Cieślika. To wspólna inicjatywa władz województwa śląskiego oraz spółki Stadion Śląski.

Uroczystego odsłonięcia dokonali syn naszej Legendy Jan Cieślik, a także marszałek województwa Śląskiego Jakub Chełstowski, prezes Stadionu Śląskiego Jan Widera oraz dyrektor generalny Stadionu Śląskiego Bartłomiej Kowalski. Gośćmi wydarzenia byli m.in. prezes Śląskiego Związku Piłki Nożnej Henryk Kula, zarząd Ruchu Chorzów.

Nasz zespół historyczny reprezentowany przez Grzegorza Joszko, który mówił na otwarciu m.in.:

Gerard Cieślik – chorzowianin, synek z Hajduk, Ślązak. Olimpijczyk i reprezentant swojego kraju. W Oslo, kiedy pierwszy raz przywdział koszulkę z Orłem na piersi miał ogromną tremę, kiedy 10 lat później pokonywał Jaszyna został wielką legendą. W 1957 roku podczas meczu z ZSRR Stadion Śląski w Chorzowie był wypełniony po brzegi, trybuny wyglądały z daleka jak lekko falujące morze, nad sektorami wisiała denerwująca cisza, ale później dwukrotnie kibice ryknęli z zachwytu, to była eksplozja wielkiej radości. To były zwycięskie bramki, a ich strzelcem był Gerard Cieślik […] Zawsze zachwycał, w barwach Ruchu Chorzów przez dekadę był najlepszym strzelcem tej drużyny, w całej ponad 100-letniej historii Ruchu nikt nie zdobył więcej bramek od niego. Był wierny tej drużynie przez całą swoją karierę. Cieślik mówił: „Dla mnie Ruch to jest życie” […] Wielkie drużyny i wielkie kluby muszą mieć swój własny dom: „Ruch zasługuje na nowy stadion” – mówił Gerard Cieślik. Stadion Śląski jest dla reprezentacji Polski, tym czym Cicha dla Ruchu. Cieślik kochał oba te miejsca, te stadiony. To na nich zdobywał piękne bramki.

Foto Marcin Bulanda / PressFocus

Jak informuje profil Stadionu Śląskiego mierząca 170 centymetrów rzeźba przedstawia stojącego z założonymi rękami Gerarda Cieślika, opierającego lewą nogę na piłce. Wybitny chorzowianin ubrany jest w koszulkę reprezentacji Polski z pamiętnego meczu z ZSRR (20.10.1957 r.). Pomnik został wykonany z brązu i waży ponad 160 kilogramów. Rzeźba stanęła na kamiennym cokole, a całość zwieńczono pamiątkową tablicą.

Gratulacje dla pomysłodawców. Pomnik jest godny Gerarda Cieślika. Wszystkim tym, którzy uważają, że nie jest to miejsce dla takiej legendy – odpowiadamy im więcej Cieślika tym lepiej.

Święta Wojna

Nie będziemy Wam opowiadać skąd się wzięło pojęcie „Świętej Wojny”, bo trzeba przyznać, że po raz pierwszy użyto jej podczas derbów Krakowa. U nas określa się w ten sposób mecz pomiędzy Hanysami i Gorolami, czyli pomiędzy Ruchem i Zagłębiem Sosnowiec. Ciekawe, czy w ten sposób traktowano pierwszy udokumentowany mecz pomiędzy tymi dwoma regionami.

Otóż 10 kwietnia 1921 roku drużyna Ruchu wybrała się do Sosnowca na mecz z miejscową drużyną Sosnowiec 18 (pierwszy klub w tym mieście założony po zakończeniu I wojny światowej, zwany później Victorią Sosnowiec).

Mecz rozpoczął się o godzinie 16:00 i zakończył wynikiem remisem 2:2, a obie bramki dla Ruchu strzelił Jan Bartoszek. W bramce świetny mecz rozegrał Wiktor Broll i nikt nie przypuszczał, że będzie to dla niego ostatni mecz w naszych barwach.

Siedemnastolatek wziął udział i zginął w III Powstaniu, o jego śmierci po wielu latach opowiedział Józef Sobotta:

Podczas ataku na posterunek przy ulicy Ratuszowej w Wielkich Hajdukach […] poległ nasz bramkarz […] Broll. Kula odbiła się od muru i trafiła go w szyję. Inny z naszych piłkarzy – Józef Bartoszek, został ranny.

Także pierwszy mecz miał miejsce już w 1921 roku, oficjalny pierwszy ligowy mecz miał miejsce w 1955 roku w Chorzowie. Wówczas również padł wynik remisowy, a na trybunach zasiadło wówczas 40 tysięcy widzów.

Jak będzie 9 września? Zapraszamy na szpil!

Tour de France – podsumowanie

Od ponad dwóch lat planowaliśmy wyjazd do Francji, do departamentu Pas-de-Calais, który od wielu lat zamieszkują byli piłkarze Ruchu Chorzów. Plan realnych kształtów nabrał dopiero kilka miesięcy temu, kiedy udało się potwierdzić terminy i dograć szczegóły wyjazdu. Harmonogram był bardzo napięty, w sobotę odwiedziliśmy Bronisława Bulę, w niedzielę spotkaliśmy się Joachimem Marxem, w poniedziałek z Jerzym Sturtzem (założycielem Klubu Kibica Ruchu Chorzów). Byłym piłkarzom „Niebieskich” przekazaliśmy statuetki „Ambasadorów Ruchu Chorzów”, tytuł ten otrzymali podczas 102. urodzin klubu.

Wywiady z Bulą i Marxem zostały zrealizowane dla cyklicznego programu „Poznaj Niebieską Legendę”, które będzie można zobaczyć w telewizji klubowej RUCH TV.

Wizyta u Bronisława Buli i jego małżonki była cudownym przeżyciem, czuliśmy się u nich jak u siebie w domu. W północnej Francji czuć zapach futbolu, kiedy w knajpie w Lens pochwalisz się skąd pochodzisz, usłyszysz: Faber i Marx. Niesamowite, jakimi legendami RC Lens są piłkarze, którzy w Ruchu zdobywali tytuły mistrza Polski. Joachim Marx podczas naszego spotkania, zamiast jednego wywiadu – udzielił aż dwa.

Ponadto odwiedziliśmy kompleks sportowy, którego imieniem nazwano Eugeniusza Fabera. Na koniec spotkaliśmy się z Jerzym Sturtzem, który był jednym z założycieli pierwszego w historii Klubu Kibica Ruchu Chorzów.

Na koniec kilka słów podziękowań. W pierwszej kolejności ogromne podziękowania dla Fan Club Deutschland, Wielkiego Ruchu i Ruchu Chorzów. Tylko dzięki Wam udało się zrealizować ten wyjazd.

 

Autor: Grzegorz Joszko

Nie próżnujemy, pracujemy

Do druku trafiła trzecia część I tomu „Historii Ruchu Chorzów”. Wydawało nam się, że przy 2 części osiągnęliśmy maksymalny poziom lat, które mogą objąć te części. Jednak dwa wydarzenia zmusiły nas do skrócenia 3 części do okresu: 1934 – 1935. Książka opisuje dwa niezwykłe lata w dziejach klubu, okraszona jest pięknymi fotografiami, rycinami i dokumentami, których w książce znajduje się ponad 300. Cześć 3 opowiada ponadto o początkach gry w Ruchu Ernesta Wilimowskiego, bez wątpienia jednego z najlepszych piłkarzy w historii polskiego futbolu. Ten siedemnastolatek przebojem wdarł się do pierwszego składu mistrzowskiej drużyny oraz reprezentacji, której był najmłodszym debiutantem. „Ezi” szybko zyskał status prawdziwej gwiazdy, o czym świadczyć może gigantycznie zainteresowanie mediów jego osobą.

Innym wydarzeniem, na którym skupia się 3 część to otwarcie nowego stadionu. W archiwach znajdowało się kilkanaście nigdy wcześniej niepublikowanych fotografii, które przedstawimy w najnowszej publikacji.

Premiera planowana jest na 20 kwietnia 2022 roku. Przedsprzedaż rozpocznie się w pierwszych dniach kwietnia w punktach Ruchu Chorzów.

Nadchodzi cześć 2

Kibic Ruchu musi czuć powody do zadowolenia. W ujęciu globalnym, rzecz prosta – istniejemy, żyjemy i nie dajemy o sobie nikomu zapomnieć. Ilość projektów, akcji inicjowanych przez kibiców jest tak duża, że kibic który na co dzień tym nie żyje może się w tym wszystkim pogubić.

Obok różnych projektów realizowanych przez kibiców są też wydarzenia szczególne dla miłośników historii. Oto nadchodzi jedno z nich. Możemy już oficjalnie poinformować, że 14 grudnia 2021 roku będzie miała premiera książki „Historia Ruchu Chorzów” Tom I. Cześć 2, lata 1930-1933. Autorami drugiej części są: Tomasz Buja, Andrzej Godoj, Piotr Kowalik i Damian Sifczyk.

Będzie co czytać. Ponad 500 stron, ponad 200 zdjęć i grafik. W następnych dniach i tygodniach będziemy informować o szczegółach tej pozycji. O partnerach, przyjaciołach i o procesie powstawania książki. O tym co się zmieniło i o tym, co pozostało.

Pocztówka z Sellin

Sellin to miejscowość na niemieckiej wyspie Rugia położonej nad Morzem Bałtyckim. Kurort słynie z pięknego mola z domem pomostowym i salą koncertową o długości ponad 500 metrów (z niemieckiego – Seebrücke Sellin). Molo powstało na początku XX wieku. Budynki zostały odrestaurowane w latach 90. Nie naszą rolą jest reklamowanie tego miejsca. A wspominamy o nim z innego powodu.

Jak pewnie pamiętacie w odnalezionych archiwach klubowych znajduje się cała masa różnych artefaktów. Jedną z najcenniejszych pamiątek są kartki pocztowe. Kartki mają niezwykłą wartość historii Ruchu. Piłkarze będąc na wyjazdach przesyłali pozdrowienia do klubu. Tradycją było, że każdy z nich podpisywał się osobiście. Najstarsze kartki pocztowe pochodzą z lat 20. ubiegłego wieku. Kolejne dekady i kartki wysyłane z różnych części Polski i Europy. W sumie zachowało się ich kilka.

Najstarsza kartka pocztowa będąca w archiwum pochodzi z 16 czerwca 1923 roku. Została nadana z Sellin, jej adresatem był Józef Wieczorek, który z Ruchem związany był przez większość swojego życia. Treść kartki jest prywatna, dlatego też nie będziemy jej wam przedstawiać. Czy ta kartka zapoczątkowała tradycję wysyłania pozdrowień do Wielkich Hajduk, a później Chorzowa? Nie mamy pojęcia.

Zdjęcie: Kartka pocztowa z Sellin

Jedno jest pewne – te pocztówki to historia z dużym „R” w środku. Miejmy nadzieję, że kiedyś w niedalekiej przyszłości powstanie muzeum Ruchu, bo to jedyne miejsce na właściwe eksponowanie takich pamiątek.

Wracamy na „Hasiok”

O historii pierwszego mistrzowskiego boiska Ruchu przeczytacie w książce o „Historii Ruchu Chorzów”. Można się zastanawiać, co się działo z tym miejscem po otwarciu nowego stadionu Niebieskich, ale o tym przeczytacie w drugiej części Historii (…).

My tym razem przy przedpołudniowej kawie oglądamy zdjęcie zrobione w 1960 roku w miejscu, gdzie znajdowało się boisko na Kalinie. Popularny „hasiok” w 1949 roku został zastąpiony pracowniczymi ogródkami działkowymi Huty Polska. I mamy nadzieję, że raczej rosły tam kwiatki niż marchewka czy pietruszka, bo ziemia znajdująca się w tym miejscu pewnie na długie lata nasiąknęła słynnym boiskowym popiołem zmieszanym z potem grających tam piłkarzy. Z drugiej strony ciekawe czy dzisiejsi właściciele ogródków mają świadomość, że w tym miejscu znajdowało się boisko Ruchu. Dzisiaj to „Rodzinne ogródki działkowe im. Kopalni Polska” czyli jednak pamięcią sięgają do początków ich założenia w latach 40.

Idea „działkowców” pojawiła się jednak dużo wcześniej, bo już w XIX wieku – jej twórcą był niemiecki lekarz Daniel Gottlob Moritz Schreber (stąd ogródki nazywano popularnie szreberowskimi/ schrebergarten). Pionierami tego ruchu na Górnym Śląsku byli działacze z Królewskiej Huty (dzisiaj Chorzów). Najstarsze, założone w 1905 r. i funkcjonujące do dzisiaj, to ogrody im. A. Czarneckiego.

Byliśmy parę lat temu na „Hasioku” na Kalinie i nie było czuć takiego klimatu jakbyśmy zwiedzali piękny historyczny zabytek. Ot fajne miejsce na relaks, wypoczynek, grilla i piwko. Ogródki działkowe. Taka jest ich funkcja i trudno wymagać, aby w powietrzu unosił się zapach piłki nożnej.

 

Autor: Grzegorz Joszko

Dopisana historia

My znowu przy kawie sięgamy po pudełko, w których znajdują się koperty ze zdjęciami archiwalnymi Ruchu Chorzów. Tym razem wyciągamy kopertę ze zdjęciami z napisem „juniorzy”. I musimy, po prostu musimy wam pokazać to zdjęcie z lat 50.

Ten bajtel, kery nie mioł swoich spodenek – dostoł je z Ruchu, żeby wystąpić na głównej płycie boiska. Myślicie, że przejmował się tym, że mioł je za wielkie?

Ruch Chorzów łączy pokolenia. Łączy ludzi i kultury. Na stadionie po zwycięstwach wszyscy cieszymy się tak samo, po porażkach ogarnia nas smutek. Nieznajomi stają się przyjaciółmi. Przyjaciele stają się rodziną. Ruch łączy. Łączy nas wierność naszym barwom. Bo czy jest jakiś ważniejszy kolor od niebieskiego i białego na stadionie?

To zdjęcie bajtla jest piękne w swojej prostocie. Myśmy tylko dopisali do tego historię.

Rodzina

Popołudniu przy kawie oglądamy stare zdjęcia Ruchu Chorzów. Koperta z napisem „rodzinne” budzi zdziwienie, bo dlaczego ktoś do archiwum klubowego dał zdjęcia spotkań całych rodzin. Przyglądamy się tym zdjęciom bardzo uważnie, niektóre twarze wydają się być znajome. Z tyłu data lekko nieczytelna, ale naszym zdaniem to sierpień 1952 roku. Wracamy do twarzy, rozpoznajemy Karola Dziwisza, Antoniego Rurańskiego oraz Józefów Wieczorka i Soboty. Nazwiska znane każdemu kibicowi Niebieskich. Możemy przypuszczać, że nieznane nam osoby to najbliższa rodzina. Niebieska rodzina połączona w latach 20. i 30 dwudziestego wieku.

(kliknij zdjęcie aby powiększyć)

Nasz klub wraca do korzeni i wraz z rozpoczęciem nowej setki klub otoczył się ludźmi, którzy znowu stanowią monolit, zespół w pełni zaangażowanych osób. I mam do was apel – zróbcie pamiątkowe zdjęcie i koniecznie je podpiszcie, bo za 100 lat ktoś będzie miał kłopot z rozszyfrowaniem tego obrazu. Słowo „rodzina”, a już „niebieska rodzina” kojarzyło się źle. Dzisiaj to sformułowanie znowu nabiera swojego znaczenia.

Wejście w nową setkę, to również nowe wyzwania. Każdy następny rok będzie trudniejszy. A stopień trudności będzie tylko większy, ale to jest Ruch Chorzów, niech nikt nie myśli, że będzie łatwo.